wtorek, 4 stycznia 2011

Petone wieczorową porą

Kilka dni temu pożyczyliśmy samochód od Tumisiów i pojechaliśmy wieczorkiem na plażę w Petone. To dzielnica Wellington jakieś 13km od miejsca, gdzie mieszkamy. Czuć już było wieczorny chłodek, słońce powoli chowało się za górami, wiatr spokojnie robił swoje,a my spacerowaliśmy po pełnym muszli i kamyków brzegu. Co jakiś czas mijaliśmy się z czerwonookimi i czerwonodziobymi czarnymi ptakami, których nazwy jeszcze nie znam. W każdym razie raczej przed nami nie uciekały tylko szukały kolacji wśród stosu muszli.
Maoryskie rodzinki zbierały się przy brzegu. Chyba też szukali kolacji. Jeden z panów brodził po pas w zimnej wodzie z wędką i co jakiś czas wyciągał kolejną rybkę. Dziewczęta owinięte w chusty też chlapały się w wodzie, a potem stały takie mokre i czekały aż wiatr je wysuszy.
My tymczasem znaleźliśmy plac zabaw ku wielkiej uciesze Łucji i spędziliśmy tam chwilkę. Potem oglądaliśmy muszelki i zastanawialiśmy się czy ktoś tam jeszcze mieszka.. A! No i był z nami Mietek, po raz pierwszy zabraliśmy go na plażę;)Chyba mu się spodobało.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz