Uwaga uwaga, udało się! W piątek koło południa Bartek odebrał telefon z dobrą wiadomością. Mamy pracę! To znaczy Bartek ma, na 2miesiące, ale pierwsze koty za płoty, lody przełamane i takie tam. Podobno najtrudniej jest właśnie z pierwszą pracą w NZ. Tutaj pracodawcy w dużym stopniu kierują się w wyborze pracownika tym, czy ktoś ma kiwi expierience czy nie.Nie wiemy jeszcze czy taka umowa czasowa, przedłuża Bartkowi wizę z 9miesięcy na dwa lata, ale będziemy już mieli bieżącą kasę na tutejsze życie. W głowach kwitną już różne wizje życia tutaj. Na razie ostrożnie i powoli, ale są.
Po telefonie miny nam się poprawiły, zebraliśmy się do miasta, coby Bartek podpisał różne papierzyska, zjechaliśmy z wielkiej białej zjeżdżalni na nabrzeżu i oglądaliśmy wellingludków na nabrzeżu. Po drodze do agencji pracy, uświadomiliśmy Łucję, że Tata znalazł pracę. A trzeba Wam wiedzieć, że Łucja bardzo świadomie uczestniczy w tym co się wokół niej i nas dzieje. Zadaje dużo pytań, słucha odpowiedzi i układa sobie wszystkie informacje w swojej małej główce. Ale do rzeczy..Na nabrzeżu stoi sobie plac zabaw z ulubioną przez nas i przez Łucje zjeżdżalnią w centrum. Jak tylko schodzimy do miasta, zaglądamy tam w ramach podziału przyjemności ,coś dla dużych i coś dla Małych..ale ale niedaleko zjeżdżalni jest lodziarnia. Taaak i to jest to. Mudzia przechodząc tamtędy zagaduje zawsze jaka ładna dziś pogoda, taki ładny dzień Mamo Tato, a jak jest ciepło to trzeba lody jeść, a jak jest zimno to można iść nalody..No i ostatnio trochę ograniczyliśmy lodowe szaleństwa, tłumacząc Łucji, że oszczędzamy, że nie mamy pracy, więc na razie nie ma lodów, że jak Tata dostanie pracę to pójdziemy na lody.
Wyobraźcie sobie jak schodzimy z górki, z Łucją w plecaku(takim na małe dzieciaczki, a że Łucja kluską nie jest to mieści się jeszcze w kryteriach wagowych), rozmawiamy o tym o tamtym, po co idziemy..no i zapytałam Łucję czy wie, ze Tata dostał pracę..tutaj nastała chwila milczenia, główka zapracowała, na twarzy wyrósł(poważnie widziałam jak rośnie!) szeeeroki uśmiech a my usłyszeliśmy szalony pisk i hahaha hihihi a do tego skakanie w plecaku, jakby nasze dziecko zamieniło się w niewyfikanego Tygrysa. Trwało to kilka minut.Szelmowski uśmiech wyprzedził bardzo adekwatną uwagę, " idziemy na lody!"No i przez resztę drogi, Łucja wypytywała mnie jaki smak lodów lubię i udawała, że nakłada mi kulkę. A na miejscu, Łucja od razu wybrała sobie smak lodów, kierując się kolorem, ale nie pogardziła propozycją posmakowania innych smaków, dla upewnienia się w swoim wyborze.Zaskoczyła nieco pana, który podawał jej na łyżeczce różne owocowe smaki, a tu Łucja uznała, że truflowy jest najlepszy i nie dała się namówić na nic innego. Po takim wstępie mogła przystąpić do konsumpcji, no i jak to kiedyś ładnie Pi powiedziała "jadła całą sobą", nie zapomniała ani o kapeluszu ani o sukience..Teraz mówi, że jeszcze mama musi znaleźć pracę, żebym mogła kupować jej lody..hm taka motywacja mała.
Cieszymy sie wszyscy, ze nareszcie mozecie zjesc lody!!!!!!!!!!!1
OdpowiedzUsuńOby bylo Was stac na wiele smakow.
Calurki dla corki i calejreszty, tez kochanej...
Dzis bylismy u Babci, znaleźliśmy na blogu radosną wiadomość o pracy dla Bartka, dwa miesiące to już coś!Bardzo się cieszę! :)
OdpowiedzUsuńBrad, Gutek, Derek, Chris zbliżają się do NZ, najbliższy ma 1400Mm, 4-5 dni żeglugi, pojawią się przy kei w Wellington :)
OdpowiedzUsuńPoniżej podaję linki, na których można znaleźć informacje o Gutku i jego kolegach:
OdpowiedzUsuńhttp://www.velux5oceans.com/
http://www.zagle.com.pl/artykul/czytaj/velux-5-oceans-zacieta-walka-o-drugie-miejsce,9713/
To mogę spokojnie zbierać na bilet;) uff <3 U guys & miss & kiss P
OdpowiedzUsuńJerzu Kochany, podobno ma powstac mala "wioska veluxowa" na czas przebywania Gutkow Bradow i reszty, czuwamy i na pewno tam pojdziemy. Maja tu zostac do 6lutego. Caluski:*:*
OdpowiedzUsuńyeaaah:) cieszymy się bardzo i trzymamy kciuki:)
OdpowiedzUsuńGratulacje dla Bartka no i Lu, ktora sie w koncu lodow naje do syta :-) Ja jak zwykle spozniona :P
OdpowiedzUsuńBuziole dla Was