..poranek z mgiełką nad górami, długo takiego nie było. Śniadanie z Łusią, płatki , kakao, widzę listonosza za oknem, wrzuca coś do naszej skrzynki. Wybiegam boso, deszczyk mży, ale to tylko reklamy..dzień jak co dzień. Dziś skończyły się świąteczne wakacje i ludzie wracają do pracy. My się cieszymy, może wreszcie ruszy się coś z pracą. Trochę targają nami nastroje euforyczno depresyjne, nie jest to łatwy czas, ale wierzymy, że jak to przetrwamy to potem będzie już normalniej. Najlepszym lekarstwem jest wyjście z domu, zajęcie się czymś innym. Chociaż i na spacerach nasze myśli krążą wokół jednego tematu. Zastanawiamy się jak długo tu zostaniemy, co dalej, jak dalej i tak sobie żyjemy z dnia na dzień. Szału nie ma, ale może przyjdzie na to czas:)
...no i był telefon, jutro rozmowa, trzymajcie kciuki.cium.
Przesyłam swoje najnowsze zdjęcie Mietkowi, którego zdążyłem polubić i całej kochanej reszcie. Pozdrawiam Jerzy Kunawicz
OdpowiedzUsuń