wtorek, 21 grudnia 2010

Urodziny

Z okazji Łusiaczkowych urodzin zrobiliśmy małe przyjęcie. Był tort, balony, goście i prezenty. Po kilku tańcach w domu, wyruszyliśmy na plac zabaw i boisko, żeby wypróbować prezent:) Łucja dostała od Tumisiów hulajnogę i bardzo się z niej ucieszyła..Chyba w ogóle miała dość ekscytujący dzień. Kiedy rano leżała z B w łóżku, a ja weszłam do pokoju z ciepłym miodkiem, usiadła na łóżku i powiedziała "Mamo ja mam dzisiaj trzy lata!" Rozejrzała się po pokoju i dodała "jestem większa od tego kaczora.."Potem od rana chciała oglądać tort i wbijać w niego świeczki. Potem było przyjęcie, muzyka[z piosenką  Dirty Dancing" to moja ulubiona!"] spacer. A wieczorem w salonie stanęła choinka, którą udekorowaliśmy. Na szczęście kontener przypłynął na czas i niczego jej nie brakuje. A jeśli chodzi o pogodę, to od trzech dni pada, dzisiejszy poranek był hmmm hardcorowy, deszcz lał niesamowicie gęsto, a do tego silny wiatr go poganiał i wyglądało to jakby padało w poziomie..takie uroki lata w Wellington.

p.s. Dziękujemy Wam Kochane Misiaczki za karteczki świąteczne i urodzinowe dla Łusi, bardzo nas wszystkich cieszą i przyczepiamy je do lustra w naszym pokoju, także już prawie nie wiemy jak wyglądamy. Kochamy Was wszystkich i myślimy o Was ciepło:*:*:*

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz