sobota, 18 grudnia 2010

Miejsca

Kontener rozpakowany, pięterko załadowane, śpimy już na naszym krakowskim materacu i wreszcie śpi się wygodnie, a zamist śpiworka pierzyna, niebywały luksus, teraz to doceniam. Dzieci szaleją między kartonami, obią sobie domki. Wyciągnęliśmy Puerto Rico[gra planszowa]i graliśmy wczoraj z Basią i Mariuszem. Do tej pory wieczory upływały pod znakiem Osadników z Catanu, teraz możemy grać na zmianę w jedną i drugą. Rano Łucja wyciągała z pudełka swoj pluszaki i układała je na naszym łóżku, podobno wszystkie spotkały się na imprezie i tańczyły, a my mieliśmy dodatkową drzemkę poranną.A fotki pochodzą z najczęściej odwiedzanych przez nas miejsc.

Ogród botaniczny, a właściwie jego różana część, robimy tam przerwę w drodze do miasta


Plaża, surfursi i jeden przyszły adept tej sztuki..

Rose Garden


Frank Kitts Park, między CBD a wodą..

To, co Tygrysy lubią najbardziej..zwykle w tych okolicach bywa to tak:
Ł: Mamo, a dzisiaj jest ciepło, nie? tak gorąco....
M: No ciepło jest/ Deszcz pada/ Wieje dzisiaj troche..
Ł: Ale jak jest ciepło to się kupuje lody nie?bo tak gorąco jest..
M: ???


Tuż nieopodal ulibionej lodziarni..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz