Idę na kurs McKenziego za 2tygodnie:)Tzn bardzo chcę i oni bardzo chcą, bo dziwna sprawa nie mają tu wystarczajaco dużo chętnych. Bardzo to niespotykane w Polsce, gdzie na miejsce trzeba czekać i ewentualnie zmieniać miasta..W każdym razie czeka mnie dziś rozmowa z Mohanem. Kurs wypada w dni weekendowe, 4dni czwartek-niedziela, czyli dokładnie wtedy kiedy pracuję w studio..ale trwa do 17, więc może jeszcze dam rade jakiś wieczorny masaż zapodać.
Na razie w pracy nie ma za wielu klientów. Jak jest jedna osoba dziennie, jest ok. Fajnie się pracuje, ale jak nie ma co robić to tylko marznę, bo jedynie pokoje ze stołami mają grzejniki.Dogrzewam się herbatką, która stygnie w jakieś 3minuty i moim obowiązkowym elementem spakowanej torby jest polar i ciepłe skarpety..czasem chowam się też w pokoju, siadam koło grzejnika i przeglądam gazety albo czytam książkę.
Teraz zostałam sama w domu. Zapolarowana, zaskarpetkowana, podjadam resztki drożdżówki świątecznej, popijam herbatą. Bartek pojechał z Łucją do przedszkola. Dziś drugi dzień w nowym miejscu. Oboje to przeżywają, ja też,ale wiem już co i jak. Tym razem B będzie musiał ją zostawić na godzinkę samą i wytłumaczyć, że wróci, patrzeć jak dzielnie Łucja się uspokaja i tylko podbródek jej drży i łezki kapią..trudne jest czasem życie rodzica. Zwłaszcza, że żadne z nas nie chodziło do przedszkola. łucja co chwilę pyta jak ma powiedzieć, że chce pić, chce się bawić, albo siusiu. Dużo o tym myśli, ale chyba fajnie, że mówi i pyta.
Poza tym coraz bardziej chyba skłaniamy się w stronę powrotu. Nie wiem, czy to kwestia tego, że jesteśmy za słabi, czy już wiemy, że tak daleko od domu żyć nie chcemy, czy to po prostu dlatego że marzniemy..burza mózgów trwa. Bez przerwy.
Buziaki dla wszystkich..teraz my zazdrościmy Wam wiosny;)
Słabi??? chyba żartujesz jesteście równie Dzielni co Szaleni ;):* i to już dawno zostało udowodnione:] więc chyba nie powinniście tego rozpatrywać w tych kategoriach Misiaczki.
OdpowiedzUsuńP.S> no i super z tym kursem :)
OdpowiedzUsuńDzieci na zdjęciach są już wyraźnie większe od swoich pluszowych maskotek :) Słabi nie jesteście, zastanawiam się jak ja sam radziłbym sobie w takich okolicznościach. Jesteście silni.
OdpowiedzUsuń